Tyskie Klasyczne – alko 5,0%, ekstr. 11,0%
Jak widać na moim blogu dominuje od jakiegoś czasu tematyka winno-miodowa… Tym razem jednak otrzymałem na blogu komentarz o treści „… W imieniu Kompanii Piwowarskiej S.A, która wprowadza na rynek zupełnie nowy produkt…” z prośbą o kontakt. Co prawda za korporacjami nie przepadam, „koncerniaki” nie raz wyśmiewałem, ale nowe piwko??? owszem – czemu nie
Więc z całą radością odpisałem Pani z agencji podając adres do wysyłki… W dniu dzisiejszym zawitał do mnie kurier przynosząc dosyć ciężką paczkę. Poniżej na zdjęciach co w niej znalazłem…
Zastanawia mnie ogólnie „marketingowość” produktu. Owszem skrzyneczka niczego sobie i pewnie parę lat posłuży mi do przechowywania „różnych różności”… Na etykiecie wypisano użyte słody i że chmiel jest mieszanką goryczkowego i aromatycznego – fajnie, że ktoś w końcu o to dba… ale najciekawszy jest napis na froncie butelki: „Warzone w 100% ze słodu” – skoro jest to ważne i warte umieszczenia na froncie butelko to co jest w takim razie w składzie pozostałych piw browaru skoro tam nie ma tego napisu?
Ostatnio przewinął mi się przez oczy tekst z któregoś z blogów piwnych nt. odpowiedzialności „społecznej” browarów w kontekście butelek zwrotnych… w sumie autorowi przyznałem rację i w zupełności popieram akcje tego typu tj. „nie śmiećmy”… a teraz moje mega zdziwienie gdy na tej rzeźbionej flaszce, która aż krzyczy „wywal mnie po spożyciu” widzę napis „butelka zwrotna”. Jak dla mnie szacun.
No i do rzeczy – piwko zlane w kufel i po paru minutach piany zero. Kolor idealny, przejrzystość idealna… itd. Jak to powiadają: pod względem „technicznym” nic koncerniakowi nie zarzucisz – jest po prostu do bólu idealny. Jedno co mnie cieszy to to, że nie jest nagazowane na potęgę – lubię to. Smakowo to w sumie oprócz tego, że jest trochę mocniej wychmielone i chyba ciut bardziej słodowe to tak chyba miałbym problem z odróżnieniem od klasycznego Tyskiego. Zresztą zaraz jadę obadać co się na Kortowiadzie dzieje to wezmę jedno do porównania 1:1 z Tyskim (dawne Gronie)… dopiszę wrażenia w wolnej chwili.
Na pewno mi się podoba to, że ma niższy woltaż – uwielbiam czeskie 10tki czy 11tki. Coś co jest idealne na lato… (mimo że za oknem leje na potęgę). Jeśli to ma być odpowiedź Kampanii na „dziesiatke” to hmmm czemu nie ale mając przed sobą na półce sklepowej Koziołka czy Primatora oraz to piwo… niestety – wezmę czeskie. Moim zdaniem mimo, że czeskie to w większości takie same koncerniaki jak nasze to chyba są bardziej wyraziste. Wiadomo – korporacja celuje w jak największy target i gust polaków jest mniej „uchmielony” niż czeski ale mogliby tego chmielu ciut więcej sypnąć. Choć z drugiej strony, jeśli miałbym na półce tylko to piwo i inne polskie korporacje to w koszyczku wylądowałoby Klasyczne. Ale to chyba z powodu niższego woltażu.
Podsumowując: widać, że koncernom piwnym w Polsce rynek leci w dół na rzecz browarów regionalnych. Sam osobiście korporację tykam tylko wtedy gdy muszę i jeśli nawinie się wtedy wybór Lech, Tyskie czy Tyskie Klasyczne – padnie na Klasyczne bo idzie w kierunku, który lubię tj. niższy woltaż, mniej gazu itd. Widzę ruchawki typu Lech Shine (kopia niemieckich Radlerów). Cieszy mnie to, że zaczęto zauważać, iż w Polsce są klienci inni niż „masówka” i można wypuszczać serie letnie czy po prostu inne niż sklepowa sieczka. Rynek się zmienia i póki co klient wychodzi na tym dobrze. Dobrze, że taki produkt wchodzi na rynek … Niestety na Warmii pewnie go nigdy nie uświadczę – co prawda też bym go pewnie nie kupił bo ostatnio, nawet osiedlowy sklep u mnie ma Grapefruitowego Corneliusa czy Pszenicznego Obołonia.
A tak na koniec – napis z butelki: „… inspirowane czterami wiekami tradycji…” – moim zdaniem już nawet 100 lat temu piwo wyglądało zupełnie inaczej niż to w tej butelce więc odwołania do czterech wieków tradycji…. marketingowcy mogli by ciut spauzować z tymi tekstami…
Tags: jasne pełne, klasyczne, Tyskie
Kiedyś będąc w Nepalu miałem okazję spróbować tego trunku… Ogólnie myśmy mieli Polską wódę a lokalus częstował nas czymś mętnym z plastikowej butelki – smakowało dziwnie ale pić się dawało.
Ostatnio stwierdziłem, że ryż i cukier jest dostępny cały rok więc w oczekiwaniu na jesienne owoce można spróbować coś tu nabroić. Na pierwszy frot poszła wersja w bańce 5l o następującym składzie:
- 1kg cukru
- 0,4kg ryżu
- ze 2 ziarenka kawy
- wiórki dębowe
- drożdże Bayanus’y
No i wynik, jak i składniki, tak w sumie z czapy bo drożdże wyżarły cały cukier i zostało mi w sumie coś co z daleka wygląda jak wóda… sklarowało się samo i to idealnie… a w smaku to tak już niezbyt miło. Zostawię to na kilka miesięcy w piwnicy – może coś z tego wyjdzie jak dojrzeje.
Nie przejmując się wynikiem nastawu nr. 1 uderzyłem w nastaw drugi, tym razem w bańce 10l, o składzie:
- 1,5kg cukru
- 1 kg ryżu
- 50gr suszonej śliwki amerykańskiej
- 50gr suszonej wiśni
- 100gr rodzynków królewskich (takich śmiesznie podwędzanych)
- wiórki wiśniowe
- drożdże Sherry
I tym razem nastaw już nie jest idealnie biały a bardziej żółtawy. Użyte zostały drożdże Sherry więc i wynik będzie ciut słodszy niż w poprzednim przypadku. W chwili obecnej piana na przysłowiowe 3 palce i burza w rurce fermentacyjnej
Fermentacja idzie na całego. Wynik pewnie za jakieś 3-4 tygodnie będzie do zbadania… niedługo opiszę co z tego wyszło ale zapowiada się zdecydowanie ciekawie.
Tags: ryż, wino domowe
Odkąd zakupiłem małe banieczki (po 5l) eksperymenty idą całą parą… W ubiegłym roku robiłem miody z dereniem, głogiem, bzem, czarną porzeczką, borówką amerykańską itd. Część wyszła ale królem sezonu zdecydowanie została malina. Z gryką czy zwykłym miodem komponuje się genialnie i to zarówno jako dodatek po fermentacji jak i składnik brzeczki.
W tym roku plany są następujące:
- wanilia oraz anyż – próby już zakończone ale robione na wytrawnie niezbyt mi pasują… do powtórki na drożdżach miodowych
- tarnina oraz tatarak – właśnie fermentują
- ponieważ głóg i dereń wyszły bardzo smaczne czekają na wykonanie w tym roku
- na pewno pojawią mi się wkręty jak tylko pojawią się jakieś produkty owocowo-warzywne na rynku… na pewno mam ochotę na zrobienie czegoś z marchewki
- mała plantacja mięty i melisy też jakoś kusi co by wrzucić je do bańki…
Tags: anyż gwiazdkowy, dereń, głóg, tarnina, tatarak, wanilia
Tak odgrzebuję temat sprzed roku… otóż wracając tak z rok temu z imprezy zawinąłem do knajpy zwanej Yam-Yam. Kuchnia bałkańska itd. ale wątróbki w boczku z grilla czy inne wynalazki… poezja. Ale do rzeczy – w czasie konsumpcji zeszło o na temat czerwonej pasty, którą dają jako sos. Okazało się, że to gotowane papryczki – ale o ile w paście były te łagodniejsze to po chwili rozmowy dostałem „na wynos” już te ciut ostrzejsze
Od słowa do czynu… udałem się do piwniczki i wziąłem 4 flaszki miodu…
Docelowo więc w miodach wylądowały:
- bliżej nie sprecyzowane papryczki kupione w markecie – surowe. Pociąłem jedną na kawałki i wylądowały w miodach
- suszone jalapeno – takie malutkie – długości może 1cm… w miodzie wylądowała jedna i to wystarczło
- surowe „hapanero”… małe ok. 2cm, czerwone – nie mam pojęcia co to jest ale też poszły do nastawu
Tu muszę jednak dodać, że wziąłem roczny miód z butli… wrzuciłem papryczki, zakorkowałem na nowo i czekałem jeszcze minimum pół roku.
No i skutek:
Miody gryczane robione na słodko po dodaniu odrobiny „ostrości” zaczynają zachowywać się nad wyraz ciekawie. Cały myk chyba polega na mieszaniu ostrości ze słodyczą. W każdym razie wrażenie picia czegoś słodkiego co ma w tle palącą w gardło ostrość jest zdecydowanie ciekawe. Nie testowałem dodawania papryczek na etapie fermentacji ale jest to zdecydowanie pomysł na kolejne eksperymenty…
Tags: miody pitne, papryka
Mało się dzieje ostatnio na tym blogu… ale to chyba ogólnie po prostu w forma komunikacji u mnie umiera
Co z nowości?
- dalej eksperymentuję z miodami … definitywnie rezygnuję ze szlachetnych drożdży pt. bayanus… owszem miody wytrawne lubię ale bardzo dużo negatywnych opinii zbieram w temacie. No cóż tym razem pobawię się w konformistę i idę drogą pt. miód ma być słodki
- drugi temat miodów to obecnie na tapecie: tararak, głóg, tarnina, dereń, jarzębina… no to są składniki miodów które obecnie albo się już buzują w bańkach albo czekają na swoją kolej…. Bańki po 5l więc tyle co potrzeba na sprawdzenie czy oby na pewno się nadają
- wino z … ryżu… doładowałem do tego trochę ziaren kawy, trochę kwaśnych rodzynek, wiórki dębowe… drożdże bayanus więc będzie wytrawnie. Ciekaw jestem co z tego wyjdzie bo już powoli się klaruje ale jeśli ma to ręce i nogi to czemu by nie spróbować z bańką np. 20l… ryż sporo tańszy niż miód
- cydr… dorwałem puchę z cydrem truskawkowym – niestety także dobijana chemią ale zobaczę co z tego będzie – na cydry chętnych, szczególnie w ciepłe lato, aż za dużo
- znajomy od miodów stwierdził, że zostało mu …. hmmm 30 litrów miodu z lata… ponoć jest niepełnowartościowy bo „coś tam”… w każdym razie jak rozpuszczałem go i ładowałem do bańki nie wydawał się zły – mam wrażenie, że miód z marketu i tak jest o parę lig niżej
…. no ale skutek jest taki że jedna bańka 50l już pracuje… kolejna czeka na wypróżenie i jadziem na wiosenny miodek. Plan jest taki co by jeden miód zrobić pół słodki – taki normalny, a drugi pojechać na bayanusach – taki już ostrzejszy … wytrawny… i do tego drugiego chyba właduję trochę papryczek jalapeno albo coś w te buty. Eksprerymenty na gotowym miodzie …. hmmm opiszę to w osobnym wpisie
Tym razem dostałem promocyjny zestaw piwa marcowego z Browaru Kormoran… alko 7,2%, ekstrakt 14,5%
Jak widać na zdjęciach załapałem się na promocyjny zestaw z Browaru Kormoran. Zapakowane w ładne drewniane pudełko. Widać, że nasza branża powoli dojrzewa do dopieszczania klientów
Zazwyczaj i tak udawało mi się załapać na piwo praktycznie prosto z browaru albo już następnego dnia było na Starej Warszawskiej (dziś też już mają Marcowe i chyba nawet z kija więc zaraz planujemy się tam udać
)…
Samo piwko… Zlane w kufel prezentuje ładny bursztynowy kolor. Pianka gruba i ładnie się trzyma do samego końca oblepiając kufelek. Z daleka czuć słodowy zapach. Piwo w smaku jest lekko słodkawe ale końcówka już raczej gorzkawa. Chmielu nie czuć. Pije się miło i w sumie nie wyczuwam, żeby to piwo miało aż tyle woltażu. Próbowaliśmy porównać to z opisem tego gatunku na wikim piwo.org i właściwie oprócz alkoholu opis dokładnie oddaje to co pijemy. Nie jest źle a nawet całkiem dobrze.
Wypiliśmy z Pawłem po połowie kufla i obaj doszliśmy do wniosku: „pizga”…. autentycznie wali po czaszce. Nie lubię mocnych piw i mimo, że to Marcowe mi smakowo podchodzi to raczej nie będzie moim ulubionym.
Komentarz Pawła: Jakby miało -2% alko to byłoby zajebiste.
Ogólnie… 9/10 i te -1 za woltaż bo cała reszta bardzo dobra. Drodzy piwowarzy z Kormorana…. mniej woltów
Tags: Browar Kormoran, Marcowe
Kolejna sobota spod znaku wizyty na rynku, który mam prawie pod domem. Tym razem oprócz bliżej niesprecyzowanych obcokrajowców zza zachodniej granicy sprzedających sery (mają coś a’la parmezan … mniam) zwiedziłem ciut stoisk z owocami, warzywami itd. Na pierwszy front oczywiście poszły maliny – nie wiem co w nich jest ale te jesienne są zdecydowanie ciekawsze w smaku od tych letnich. Zakupiłem kilka foremek i już siłą rzeczy (bo zamrażalnik pełny) wziąłem się w końcu za wstawienie drugiej bańki BigGryki. Tyle, że ta tym razem będzie wymieszana z malinami i żeby nie było to na 50l władowałem ich aż 12l. Miód będzie zdecydowanie mailinow0-gryczany. Ciekaw jestem co z tego wyjdzie ale już sama brzeczka pachniała przeuroczo
Drugim zakupem, który zrobiłem były śliwki gatunki węgierka. Czyli te nasze niby rodzime śliwki, które pamiętam z młodości: małe, wyraźne w smaku i średnio słodkie. Oczywiście 2kg nie mogło się zmarnować więc po wyżarciu kilkunastu resztę obrałem, przemieliłem w wylądowały z 2 litrami miodu (1l wielokwiata, 1l gryki) w 10. litrowej bańce. Nie wiem czemu ale śliwki zawsze mi niesamowicie pasowały do cynamonu i goździków… aby być zgodym z tym „pasowaniem” przyszły miód nabawił się sporej ilości tych przypraw. Nie mam pojęcia co z tego wyjdzie ale będzie to kolejny wynalazek w piwniczce.
Tak powoli zaczynam się przygotowywać mentalnie do robienia kupażów z tych wszystkich wynalazków – sam miód z takiego derenia czy bzu to jedno ale dodanie do tego odrobiny np. miodu z aronii czy z czarnej porzeczki może dać w efekcie zupełnie coś nowego. Ale tak sobie kombinuję, że chyba ten rok to pozostanie na miody z prostą recepturą… odczekam tak do nowego roku żeby się przegryzły, wytrenuje się co z tego wyszło i wiosną wstawię nowe ale tym razem w mniejszych butelkach np. 0,5l, zamykanych kapslami ceramicznymi tak żeby dało się wsadzić do lodówki np. 8-10 różnych smaków i dopiero bawić się w kupaże… Może być naprawdę ciekawie bo póki co tym na 100% okazało się strzałem w 10 to było wymieszanie miodu właśnie z maliną ale tak czuję, że miód na aronii czy czarnej porzeczce może sam w sobie będzie strzałem w 6-7 to wymieszany z czymś bardziej nietypowym może dać niespodziewane efekty… Oj kurcze sam zaczynam się nakręcać
))
Tags: gryczany, malina, miód, śliwka, śliwka węgierka
No i sezon zaczynamy na całego…. zgodnie z zapowiedziami właśnie w fermentorach wylądowały 3 cydry…. dwa gruszkowe i jeden jabłkowy.
Drożdże dopiero ruszają…
Tags: cydr
Niniejszym chciałbym poinformować, że tegoroczny sezon miodowo-browarniczy został, przynajmniej u mnie, właśnie otwarty. Za punkt otwarcia w tym roku uznałem moment wstawienia pierwszej bańki z miodem. Oczywiście chodzi mi o dużą bańkę a nie testy, które szły przez całe lato
Tak więc duża bańka zaczęła właśnie fermentację. Drugą, z malinami pewnie wstawię w sobotę. Kurcze dostałem jeszcze propozycję wstawienia mioda „na zlecenie”, czyli materiał nie mój, moje tylko bańki i proces wytworzenia. W zamian część urobku zostaje u mnie. Rozliczenie czyste i proste. Problem tylko taki, że nie mam gdzie tego wstawić
Przydałby się jakiś ciepły strych lub ciepła piwnica….. buuuu
Co do piwek to docierają powoli zamówienia z puchami, drożdżami itd. Myślę, że w przyszłym tygodniu rozpocznę operację browarniczą opisywaną w poprzednim poście
Jedną ze zmian w tym roku na pewno będzie inne wzbudzanie fermentacji cichej w butelkach. Tym razem oprócz cukru do butelek powędruje też trochę sypkich drożdży. Nauczony dwoma ubiegłorocznymi wtopami, gdzie dwie warki wyszły mi bez gazu, tym razem dmucham na zimne…
Tags: gryczany, miód, piwo domowe
Z uwagi na to, że chyba znudziło mi się robienie piwa przez całą zimę, tegoroczny sezon browarniczy będzie jeszcze krótszy niż poprzednie. Tym razem do dyspozycji mam aż trzy fermentory i planuję zrobić szybką i zwartą akcję. 3 szybkie rundy i osiągam 9 warek w niecały miesiąc. Zrobienie trzech nasiadówek z butlami, naklejkami itd. chyba bardziej mi pasuje niż babranie się z tym całą zimę. I jak od początku jadę dalej na puchach…
Tura pierwsza:
- cydr jabłkowy
- cydr gruszkowy x2
Czyli to co szybko dojrzeje i zadowoli tabun chętnych pań domagających się cydrów
Tura druga – klasyka, która zawsze dobrze wychodzi:
- Premiovy lezak – czeski ale już sprawdzony w ubiegłym roku (samodzielny woreczek z chmielem – tak tak pucha wymagająca własnego chmielenia)
- stout w postaci Irish Velvet BrewMaker także sprawdzony w ubiegłym roku
- czeski wynalazek pt. Śląskie Ciemne jeszcze nie testowany
Ostatnia runda to lecimy już po bandzie czyli:
- imbirowe
- kriek
- no i tu mi jeszcze brakuje pomysłu…
Jeśli macie jakieś pomysły co by tu na tej ostatniej warce zbroić to dajcie znać
Czekam na propozycje.
Na pewno eksperymentem będzie Kiriek z puchy… drogie to to jak cholera ale mam nadzieję, że będzie warte swojej ceny.
Ogólnie mycie flaszek itd. już chyba mnie zaczyna wkurzać… do kompletu miody, wina, cydrowe potworki… w tym roku 3 rundy po 3 warki starczą. Jeśli miałbym to wszystko sam spożywać to chyba bym się choroby alkoholowej nabawił
Co prawda po lecie i paru grillach mało mi zostaje niewypitych butelek ale tym razem aż 2 warki ubiegłoroczne muszą pójść w grzańca (za bardzo je sklarowałem i nie było drożdży do drugiej fermentacji, więc po prostu są bez gazu). Swoją drogą nie wiem czemu wszyscy się cieszą jak przynoszę skrzynkę „odpadów” jako wkład do zimowego grzańca i koniecznie chcą to pić bezpośrednio
Tags: cydr, kierk, piwo domowe, piwo imbirowe, piwo smakowe, stout
Najnowsze Komentarze